Amerykański pisarz sportowy Bill Simmons napisał, że kiedy ktoś zostaje prawdziwą legendą w NBA do rozpozania go wystarczy tylko imię: Michael, Kobe, Magic. W naszym otoczeniu takim imieniem jest Erwin. Jako jego wychowawca w zasadzie nie spotkałem się z nauczycielami czy uczniami, którym musiałbym tłumaczyć kim jest, lub podawać więcej informacji do rozpoznania go. Od momentu przestąpienia progów naszej szkoły (do których wcale nie miał daleko), Erwin odcisnął swoje piętno na II liceum.
Chwilę wcześniej p. Marek Kaczmarek przywołał znakomite osiągnięcia humanistyczne Erwina, a on sam za chwilę odbierze srebrną tarczę za bardzo dobre wyniki w nauce i wzorowe zachowanie. Nie to jest jednak najważniejsze przy wyborze osobowości roku. Zaczynając od skromniejszego forum klasy, Erwin nadał jej ton atmosfery prawdziwie humanistycznej. Prowokował dyskusje, zachęcał do działania, a starczyło mu energii także na prowadzenie klasowej buchalterii. Erwin brał udział we wszystkich artystycznych działaniach klasy, wieńcząc to samodzielnym prowadzeniem konkursu dla nauczycieli na studniówce.

Wspominając o pedagogach, w zasadzie nie było tygodnia, kiedy ktoś w pokoju nauczycielskim nie donosiłby mi o jakiejś interakcji z Erwinem. Co ciekawe, często informacje o interesujących konwersacjach (które często powodowały spóźnianie się na lekcje, zwłaszcza WF), wymianie uwag czy wykonaniu jakiegoś działania z Erwinem donosili mi nauczyciele, którzy wcale go nie uczyli. Podobnie rzecz miała się wśród uczniów. Myślę, że wynika to z faktu iż charakter Erwina, jego poczucie humoru, dystans, zjednywał mu bardzo różnych od siebie rozmówców.

Gotowy do przeprowadzenia każdej dyskusji Erwin nie tylko uczestniczył w (zasadzie) stworzonych dla niego debatach oksfordzkich. Ba, awansował nawet do stopnia Marszałka i prowadzenia całej tej imprezy. Fukcję tę sprawował ze swadą i wysoką kulturą osobistą. W innym przypadku, kiedy uczniowie naszej szkoły biorą udział w wykładach akademickich, często preferują chłonąć wiedzę tylko poprzez zmysł słuchu. Erwin wybiera aktywną formę uczestnictwa – zadaje dogłębne pytania, trafnie komentuje spostrzeżenia wykładowców, często wprowadzając ich w zdumienie przepastnymi zasobami swojej wiedzy humanistycznej. Ta wiedza pozwoliła mu także prowadzić, w imieniu naszej szkoły, wykłady na konferencji w PWSZ, co może zwiastować przyszłość charyzmatycznego wykładowcy.

Uważam, że nasza szkoła traci mnóstwo kolorytu poprzez fakt, że taka osoba jak Erwin kończy cykl nauczania. Długo będziemy wspominać jego osiągnięcia, wystąpienia, elokwencję i poczucie humoru. Opowiedziałem o rzeczach, które w kontaktach z Erwinem najbardziej zapadły mi w pamięć. Myślę, że w pewnym sensie zrobiłem to niepotrzebnie, gdyż większość z was wie o tym wszystkim doskonale. W związku z tym uważam, że w pełni uzasadnione było przyznanie Erwinowi Krawczykowi nagrody Osobowości Roku.