W dniu 5 czerwca rozpoczęła się kolejna wycieczka szkolna na Mazury w ramach Błękitnej Szkoły. Grupa 32 śmiałków z II Liceum Ogólnokształcącego wyruszyła pociągiem z Leszna do Giżycka. W ciągu niespełna 8 godzina dotarliśmy na miejsce, następnie przemaszerowaliśmy do siedziby Centralnego Ośrodka Sportu w Giżycku. Po dotarciu na miejsce nastąpił podział załóg i zapoznanie się ze sternikami. Dzięki dobremu zorganizowaniu udało się jeszcze wyjść całą grupą do miasta, gdzie był czas na zjedzenie obiadokolacji. A od 22 już wszystkie załogi przebywały na swoich jachtach szykując się do snu.
Rano 6 czerwca po porannej toalecie i śniadaniu nastąpiło przeszkolenie załóg w zakresie bezpieczeństwa oraz zapoznanie z zasadami funkcjonowania na jachtach. Przed godziną 11-tą pierwsze załogi zaczęły wychodzić z portu i rozpoczęło się żeglowanie. W tym roku pogoda była wręcz wyśmienita, stały wiatr oraz umiarkowane temperatury, aż zachęcały do korzystania z uroków Jeziora Kisajno. Około godziny 18-tej zaczęliśmy przybijać do punktu noclegowego, który znajdował się w Zimnym Kącie. Można powiedzieć po spędzonej tutaj nocy, że nazwa okazała się nad wyraz trafna.
We wtorek po toalecie i śniadaniu rozpoczęła się żegluga po jeziorach: Kisajno, Dobskie i Mamry. Tym razem wiatry zaniosły nas do Mamerek, gdzie załogi mogły przygotować się do popołudniowego zwiedzania kompleksu bunkrów (świetnie zachowanych) z czasów II wojny światowej. Na terenie umocnień w Mamerkach zorganizowana została gra terenowa – poszukiwanie skarbów (w postaci słodkiego produktu spożywczego, krajowej produkcji typu „Krówka”), chociaż nasza grupa bawiła się w poszukiwanie skarbów, to radio podało, że faktycznie na obszarze Mamerek miano w najbliższych dniach rozpocząć przeszukiwanie terenu georadarem w celu namierzenia nazistowskich skarbów. No a wieczorem było ognisko i śpiewanie szant (i nie tylko).
W środę rozpoczął się czwarty dzień wycieczki. Na początek żeglowaliśmy po Jeziorze Mamry, następnie wpłynęliśmy na Jezioro Święcajty, gdzie po dobiciu do brzegu, ruszyliśmy zwiedzać malowniczo położony cmentarz żołnierzy niemieckich i rosyjskich z czasów I wojny światowej. Po powrocie na jachty rozpoczęły się regaty Wyspa Kocia – Główki Węgorapy. I z tego miejsca chciałbym zaznaczyć, że jacht opiekunów wygrał regaty pomimo złośliwych uwag innych załóg na temat zbyt długiego używania silnika. Podczas regat wiatr zaczął wzbierać na sile co dało też możliwość choć w umiarkowanym stopniu poczuć szacunek do żywiołu jakim są wielkie jeziora. Na nocleg przybiliśmy do portu w Węgorzewie, gdzie zostało zorganizowane kino pod żaglami.
Ostatniego tak naprawdę dnia pływania, zaczęliśmy od żeglugi po jeziorach Mamry, Dargin i Kisajno, a niektóre załogi zahaczyły też o Jezioro Niegocin. Po zawinięciu do portu COS w Giżycku, był jeszcze czas na ostatnie rozmowy i wymianę wrażeń oraz na gwóźdź wieczoru – chrzest załóg. Na plaży stawiły się załogi oraz sternicy uzbrojeni w pagaje, a następnie mistrz ceremonii – Arek, każdego pasowanego na honorowego żeglarza smarował specjalną pastą, odbierał przysięgę, a następnie sternicy przeganiali nieszczęśnika do jeziora. Na zakończenie uroczystości odbyły się zawody sportowe w rzucie kotwicą i przeciągania liny przez załogi. No a później już spać, bo o 7 rano zarządzono pobudkę, klarowanie jachtów i o 10-tej rozpoczęliśmy marsz na dworzec PKP w Giżycku. Będąc już na dworcu mogliśmy na własne oczy zobaczyć część oddziałów NATO ćwiczących w ramach manewrów „Anakonda”. A na koniec jeszcze mały chaos w pociągu i przeszło 7 godzin drogi do Leszna. Po przyjeździe na miejsce o 18.14. została oficjalnie zakończona kolejna wyprawa żeglarska. Kolejna już za rok.